O ile jestem w stanie zrozumieć działania prezydenta Dudy wobec Ukrainy z pierwszych kilku miesięcy po agresji Rosji, to późniejsze już się zupełnie nie bronią. To był niekończący się pokaz uległości w każdej praktycznie sprawie. Nie chodzi tylko o przekazywanie sprzętu bez oczekiwania jakiejkolwiek wzajemności.
Łukasz Warzecha
To jest coś, czego cały czas duża grupa polskich kibiców politycznych nie potrafi zrozumieć: poważne państwo działa we własnym interesie. Tak zachowują się Stany Zjednoczone, Węgry
czy Ukraina. Tylko nam ciągle wydaje się, że musimy działać przede wszystkim w czyimś interesie, bo inna postawa jest niegodna polskiego inteligenta.
Łukasz Warzecha
Dzielimy się na dwa obozy – jedni histeryzują i lamentują, a drudzy głoszą, że Trump ma Polskę w sercu, w jego wizji świata zajmuje ona szczególne miejsce i tak naprawdę to on jest przywódcą naszego kraju. Oba podejścia są błędne, ale czy można o to winić Trumpa, czy bardziej nasze o nim wyobrażenia?
Jeśli chodzi o polską politykę zagraniczną i sposób myślenia o świecie, to często wspominam opowieść o trzech psach, które zerwały się ze smyczy. Pierwszy to taki, który musi mieć pana i właściciela, i to nawet, gdy ten już mówił: „Zajmijcie się sami sobą”. Drugi to pies słońca. W sytuacjach jest mało słońca i gdy ten pies widzi słońce, to się denerwuje. Chodzi o rzeczy oczywiste, takie jak gra interesów. Nagle odkrywamy Amerykę i emocjonalnie reagujemy, gdy uświadamiamy sobie, że Ukraina dba o swój interes albo że Donald Trump nie jest prezydentem Polski, tylko USA, więc będzie walczył o interes „bidoków Pasa Rdzy”, a nie geopolitycznie zagubionych bidoków z Polski. Jest też pies Pawłowa, który uważa, że wszystko jest dobre albo złe, czarne albo białe. Rozpoznaje tylko dwie komendy i nie widzi żadnych niuansów między nimi. Jeżeli te trzy psy zerwą się ze smyczy i będą szalałe w polskim myśleniu o świecie, to nic dobrego z tego nie będzie.
Radosław Pyffel